Wreszcie wybraliśmy salę, może nie jest to najładniejsza sala "we wsi", ale zamienię ją w najpiękniejszą salę na świecie.
Termin ustalony. Może jestem dziwna, ale wszystko od a do z z dekoracji i podziękowań chcę zrobić sama.
Najśmieszniejsze, że nigdy nie marzyłam o samym weselu, zawsze zastanawiałam się jak będzie wyglądało moje życie z mężczyzną, ale nigdy nad tym jak będzie wyglądał sam moment ślubu i wesela. W moich marzeniach weselnych jest tylko jedno, chcę aby mój mąż na oczepinach ściął mi warkocz. A teraz jak przyszło planowanie to nie mogę się doczekać kiedy moje plany zaczną się urzeczywistniać.
Na razie trzeba ogarnąć dietę. Zdecydowałam się na post Dąbrowskiej, tydzień przygotowań tzn. dobranie jadłospisu i będę mogła zacząć. Jak dieta zda egzamin to wrzucę moje menu tutaj.